Jest to kontynuacja losów bohaterów znanych z powieści "Dziewczynka z ciasteczkami", choć można też czytać ją bez znajomości poprzedniej części, ale oczywiście najlepiej czytać obie po kolei. Zosia wreszcie ma pełną rodzinę, a nawet siostrzyczkę i czworonożnego przyjaciela. Zaprzyjaźnia się z Kubą, chłopcem, który wraz z mamą przeprowadził się do kamienicy znajdującej się naprzeciwko mieszkania Zosi i jej rodziny. Czy i tym razem dopełni się magia świąt dla tych, którzy pragną zaznać w swoim życiu odrobiny szczęścia? Polubiłam bohaterów powieści. Moje serce skradła zwłaszcza Zosia. Bo czy istnieje ktoś, kto oparłby się jej urokowi i dobremu serduszku? Dziewczynka ma dar zjednywania sobie ludzi, nawet najzimniejsze serce potrafi rozpalić. A jak rozbawia! Dusiłam się ze śmiechu z jej tekstów, z jej przemyśleń, nadmiernego gadulstwa. Powieść ciepła, otulająca niczym ciepły kocyk, choć okraszona nutką nostalgii, odrobiną goryczy, którą przywołują wspomnienia bohaterów z czasów I...
Obecnie żyjemy w miarę spokojnych czasach. Możemy pozwolić sobie, by iść za głosem serca, na drodze miłości nie stają już różnice kulturowe, rasowe, odmienne poglądy nie stanowią problemu. Najważniejsze, by dwoje ludzi się kochało. Co jednak, gdybyśmy przenieśli się w czasie i musieli zdecydować, za czym się opowiemy? Czy przedłożymy osobiste szczęście nad dobro ojczyzny i własnej rodziny? Takiego trudnego wyboru muszą dokonać główni bohaterowie powieści „Łzy wojny”, Saffron i Gerhard. Ona to Angielka, wychowana w Kenii przez majętnego ojca, Leona Courtneya. On zaś pochodzi z niemieckiej rodziny wspierającej poczynania Hitlera, choć sam Gerhard w głębi serca jest przeciwnikiem nazistów. Został jednak podstępnie zmuszony do zdrady swoich ideałów. Ich pierwsze spotkanie odbyło się w bardzo zaskakujących, nawet zabawnych okolicznościach. Uczucie ich dopadło niczym grom z jasnego nieba. Szybko nawiązali płomienny romans. Jednak los bywa okrutny. Okazuje się, że należą do dwóch wrogich sobi...
Uwagę czytelnika może przykuć już sam tytuł. Z doświadczenia, opowiadań, wiemy, że miłość można znaleźć w różnych, często dziwnych miejscach, ale żeby w śmietniku? Cóż, najwyraźniej są na świecie rzeczy, o jakich się filozofom nie śniło. Zapraszam na recenzję najnowszej powieści autorki Anny Głowacz. Wiktoria jest nieźle zarabiającą księgową, lubi swoją pracę i wydaje się, że niczego nie brakuje jej do szczęścia. Niestety, jej życie prywatne posypało się w drobny mak, gdy pewnego dnia poroniła upragnione, wyczekiwane przez nią i jej partnera dziecko. Na domiar złego, w wyniku komplikacji okazało się, że kobieta już nigdy nie zostanie matką. Jej związek nie pzetrwał tejtrudnej próby. Wiktoria ucieka więc w pracę od swoich osobistych dramatów, od pustki ziejącej w jej sercu. Pewnego dnia obok jej biura, ona i pewien bezdomny, znajdują płaczącego noworodka... w śmietniku. Zdarzenie to wywołuje całą lawinę kolejnych, równie zaskakujących. Odmienia życie wielu osobom. Jednak kie...
Komentarze
Prześlij komentarz
Dziękuję serdecznie za odwiedziny, każdy komentarz jest dla mnie cenny i na każdy postaram się odpowiedzieć :) motywujecie mnie do dalszego pisania :) Będzie mi bardzo miło jeśli zaobserwujesz. Chętnie też zajrzę do Ciebie :)