Jeśli chcecie poczuć się jak na Sabacie Czarownic, poznać niesamowite wierzenia słowiańskie, doświadczyć cudów nocy świętojańskiej... Zapraszam w Góry Świętokrzyskie! Róża Świętojańska (bardzo adekwatne nazwisko) rozpoczyna naukę na Uniwersytecie Łysogórskim, jedynym w Polsce, który szkoli magów. Dziewczyna z pomocą profesora Jonasza Wida odkrywa w sobie pokłady talentu telepatycznego, który jej mentor pomaga jej rozwijać. Niestety, po zakrapianym wieczorze w towarzystwie znajomych, Róża budzi się w nieznanym miejscu, przypominającym szopę. Jest tam zamknięta. Kto i dlaczego ją tam umieścił? Co jeszcze spotka dziewczynę? W międzyczasie Róża przeżywa także inne problemy, obraża pewnego profesora na uczelni, co może mieć poważne konsekwencje. Doświadcza też rozterek sercowych. Z czasem dowiadujemy się więcej o jej przeszłości, pobycie w Paryżu. Niestety, bolesne, niedomknięte sprawy lubią często powracać i to w najmniej odpowiednim momencie. O czym dziewczyna ze wszystkich sił s...
Serial mojego dzieciństwa. Opowiada on o Evie Garland, która w dniu swoich trzynastych urodzin odkrywa w sobie niezwykłe moce, mianowicie, gdy zetknie dwa palce wskazujące, zatrzymuje czas, ruch. Tego dnia również dowiaduje się, kim tak naprawdę jest i otrzymuje niezwykły prezent: magiczny sześcian do porozumiewania się z ojcem-kosmitą. Oczywiście z jej niezwykłych zdolności, a raczej ich wykorzystania wynikało wiele zabawnych sytuacji. Z serialem tym wiąże się moja osobista anegdota. Byłam wtedy dzieckiem 4-5 letnim. Zafascynował mnie ten sześcian Evie i bardzo chciałam mieć taki sam :-D zapytałam więc mamy, w jakim to jest kraju,na co mama: "w Kanadzie". I od tamtej pory, co wieczór pakowałam swoje rzeczy i jechałam "do Kanady" :-D Dlaczego wieczorem? Bo już zaczynałam łapać co nieco że wtedy "w Kanadzie" jest jeszcze dzień :-D Źródło zdjęcia: pulpozaur.pl
A nadzieja znów wstąpi w nas, nieobecnych pojawią się cienie. Uwierzymy kolejny raz w jeszcze jedno Boże Narodzenie. I choć przygasł świąteczny gwar, bo zabrakło znów czyjegoś głosu, przyjdź tu do nas i z nami trwaj, wbrew tak zwanej ironii losu. Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat, żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole. Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas i zapomnieć, że są puste miejsca przy stole... (Beata Rybotycka, "Kolęda dla nieobecnych") Słowa tej pięknej piosenki towarzyszyły mi przez całą lekturę powieści. Bo też bardzo do niej pasują. Hania sama nie wie, jakim cudem dała się wmanewrować w chodzenie po domach z kolędnikami, występując w kostiumie osiołka. Czuła, że nie pasuje do tego barwnego korowodu, no i w dodatku nie umie śpiewać... Szybko jednak przekona się, że to nie jest najważniejsze. Zrozumie, że pozornie uciążliwa inicjatywa dla wielu jest bardzo ważna. Wraz z Hanią odwiedzamy kolejne domy, poznajemy historię ich mieszk...
Komentarze
Prześlij komentarz
Dziękuję serdecznie za odwiedziny, każdy komentarz jest dla mnie cenny i na każdy postaram się odpowiedzieć :) motywujecie mnie do dalszego pisania :) Będzie mi bardzo miło jeśli zaobserwujesz. Chętnie też zajrzę do Ciebie :)